Grupa naTemat

Pruskim ministrom wdzięczna Rzeczpospolita

Gdyby nie Stein i Hardenberg Polska nie otrzymałaby po I i II wojnie światowej ziem poziomem zagospodarowania wyraźnie górujących nad obszarami dawnego Królestwa Kongresowego czy Galicji. Ziem, które stały się motorem rozwoju państwa. Gdy odłożyć na bok narodowe emocje, przyznać trzeba, że wpływ pruskich ministrów na oblicze dzisiejszej Rzeczypospolitej jest dalece bardziej znaczący niż twórców nieskonsumowanej konstytucji 1791 roku.

Obchody rocznicy uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji przebiegły tradycyjnie wśród wzniosłych przemówień, szumu sztandarów i dźwięków wojskowych orkiestr. Obraz ten w Katowicach ożywiły nieco mażoretki, prezentujące swój kunszt politykom, urzędnikom i garstce gapiów, czekających na autobus na pobliskim przystanku. Deszczowa aura nie zachęcała do udziału w uroczystościach, przyszli zatem ci, którzy musieli.

Dzień 3 Maja to pod pewnym względem pozycja nietypowa w kalendarzu świąt państwowych i polskim katalogu pamięci, obejmującym nieprzebrany zbiór militarnych konfliktów. Wiąże się bowiem z dokonaniem legislacyjnym, które miało położyć podwaliny pod państwo bardziej nowoczesne i sprawne. Abstrahując od oceny przyjętego przez twórców konstytucji kierunku reform, warto odnotować tę wyjątkowość, nawet jeśli umniejsza ją fakt, iż wysiłek prawodawców okazał się daremny. Założony cel nie został osiągnięty, co trud twórców ustawy czyni w jakimś stopniu podobnym do poczynań inicjatorów większości czczonych w Polsce powstań.

O ile w historii Polski realne znaczenie konstytucji z 1791 okazało się niewielkie, o tyle w przypadku Górnego Śląska było ono żadne. Wyrażony przez wojewodę podczas rocznicowych uroczystości pogląd jakoby „lud śląski czerpał z dziedzictwa Konstytucji 3 Maja”, uznać wypada za wyraz interpretacji historii w kategoriach życzeniowych, podobnie jak legendy o żywym zainteresowaniu Górnoślązaków polskimi powstaniami narodowymi w XIX wieku. To nie wspólna historyczna pamięć zadecydowała o opowiedzeniu się części mieszkańców krainy po polskiej stronie, gdy ważyły się losy państwowej przynależności tej bogatej w surowce ziemi. Zanim to nastąpiło „lud śląski” czerpał z dorobku prawodawstwa pruskiego, wyznaczającego ramy dynamicznej modernizacji regionu.

Zapewne najważniejsze w dotychczasowej historii Górnego Śląska były reformy przeprowadzone po upokarzającej klęsce zadanej monarchii Hohenzollernów przez Napoleona w 1806 roku. Kolejni ministrowie – Karl vom und zum Stein oraz Karl von Hardenberg – postanowili zaradzić słabościom państwa, które stały się zarzewiem porażki, i zmienić jego feudalną strukturę. Ustanowienie samorządów, wprowadzenie wolności handlu i rzemiosła, równouprawnienie ludności żydowskiej dały potężny impuls rozwojowy miastom. Z górnośląskiego punktu widzenia najważniejsze było jednak zniesienie poddaństwa chłopów, oznaczające uzyskanie wolności osobistej przez większość Górnoślązaków. W efekcie rozwijający się przemysł nie cierpiał na deficyt siły roboczej.

Gdyby nie Stein i Hardenberg Polska nie otrzymałaby po I i II wojnie światowej ziem poziomem zagospodarowania wyraźnie górujących nad obszarami dawnego Królestwa Kongresowego czy Galicji. Ziem, które stały się motorem rozwoju państwa. Gdy odłożyć na bok narodowe emocje, przyznać trzeba, że wpływ pruskich ministrów na oblicze dzisiejszej Rzeczypospolitej jest dalece bardziej znaczący niż twórców nieskonsumowanej konstytucji 1791 roku. Czy zatem nie zasłużyli na to, by wynieść ich na cokoły pośród wybitnych polskich prawodawców i administratorów? Niezdolni do wzniesienia się ponad uprzedzenia poczęte z ducha narodowej mitologii wykrzykną zapewne: „Jak to?! Przecież Hardenberg i Stein nie działali dla dobra Polski!”. Owszem, ich praca – bez względu na to, czy motywowana troską o dobro powszechne lub o chwałę Prus, czy też wolą realizacji osobistych ambicji – służyła jednak interesom mieszkańców ziem, stanowiących ważną część obecnej Rzeczypospolitej. W tym także terytoriów, które w granicach monarchii Hohenzollernów nie znalazły się w wyniku rozbiorów Polski. I których w żadnym stopniu nie dotyczyły reformy twórców Konstytucji 3 Maja. Ocena intencji jest zresztą ryzykowna, bo czy reformatorzy przedrozbiorowej Rzeczypospolitej działali z zamiarem poprawy bytu rzeszy pańszczyźnianych chłopów, których krew płynie w żyłach milionów obywateli współczesnej Polski?

„Karlowi vom und zum Stein i Karlowi von Hardenbergowi wdzięczna Rzeczpospolita” – taki napis na cokole pomnika w Szczecinie lub Wrocławiu, Opolu lub Gliwicach, stanowiłby świadectwo zintegrowania ziem zachodnich i północnych z polską państwowością. Opartego na głębokim zrozumieniu historii i szacunku dla różnorodnych tradycji, z których czerpać może i powinna obecna Rzeczpospolita.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Historia
Skomentuj